Prawo cytatu. Robisz to źle. Jak to zmienić?

Dodano
4 miesiące temu
Kategoria
Marketing i Reklama na Legalu, Prawo autorskie i własność intelektualna, Prawo w agencji,
Ile czytania?
7 min

Z artykułu dowiesz się o najczęstszych sytuacjach, w których ludzie myślą, że korzystają z prawa cytatu, a pozostają w srogim błędzie. Żeby nie było tak pesymistycznie pokażę Ci, jakie warunki trzeba spełnić, aby rzeczywiście legalnie kogoś cytować.

Samo podanie źródła nie powoduje, że korzystasz z prawa cytatu.

Na początek krótka historia.

Mój znajomy (nazwijmy go Janusz 😊) prowadzi firmę w branży IT i skopiował calutki artykuł z cudzego, na swojego bloga. Zapytałem go, co on właściwie wyprawia. W odpowiedzi usłyszałem, że przecież podał na końcu link do oryginalnego artykułu, czyli skorzystał z prawa cytatu.

Koniec historii. Morał, a właściwie dwa:

  • Janusz zrobił sobie krzywdę, bo roboty Google bardzo szybko wykryją mu duplikat treści, co spowoduje pogorszenie pozycji jego strony w wynikach wyszukiwania;
  • Janusz zrobił sobie krzywdę, bo naruszył prawa autorskie autora tekstu i ten miałby prawo do uzyskania odszkodowania, przeprosin itd.

Zapytasz może: czemu mówisz o naruszeniu praw autorskich, skoro zostało podane źródło? A bo widzisz, podanie źródła jest rzeczą wtórną, wobec warunków, które muszą zaistnieć, żebyśmy mogli o prawie cytatu mówić.

Prawo cytatu jest zasadniczo wtedy, gdy spotkają się ze sobą 3 rzeczy, które za chwilę rozwiniemy:

  • Cel – cytat musi być zastosowany w określonym celu i nie jest to każdy cel, jaki przyjdzie nam do głowy;
  • Własna twórczość – cytat musi być elementem naszego utworu, a więc sami musimy dokonać czegoś twórczego i włączyć w to fragment cudzego utworu;
  • Proporcja – cytat musi być w odpowiedniej proporcji do tego co sami stworzyliśmy, żeby nie było wątpliwości, że ten nasz utwór ma samodzielny charakter, a nie jest tylko takim listkiem figowym, który ma zakryć – przepraszam za wyrażenie – wytarcie sobie gęby prawem cytatu.

Dopiero wtedy jak cytat spełnia te 3 warunki, będziemy zastanawiać się, gdzie i jak podać źródło.

W jakim celu można korzystać z prawa cytatu, a w jakim nie?

Prawo autorskie mówi o wyjaśnianiu, polemice, analizie krytycznej, nauczaniu oraz prawach gatunku twórczości. Może brzmieć to mgliście, więc zamiast bawić się w definicje, przedstawmy parę przykładów – zarówno pozytywnych jak i negatywnych.

Przykłady pozytywne

Wyjaśnianie i nauczanie

Taki cel miał miejsce w przypadku, gdy magazyn Nowy Marketing w artykule, który przeczytasz tutaj, prezentował fragmenty identyfikacji wizualnej różnych marek, żeby wyjaśnić swoim czytelnikom czym jest key visual.

Analiza krytyczna

Youtuber, znany pod pseudonimem Gargamel, w godzinnym materiale zmasakrował innego twórcę, który nagrywa różne moralizatorskie filmy, pod pseudnomimem „Reżyser Życia”. Gargamel pokazywał fragmenty jego filmów wytykając mu liczne kłamstwa. Choć Reżyserowi Życia na pewno bardzo się to nie podobało, to nie mógł sprzeciwić się wykorzystaniu swojej twórczości.

Prawa gatunku twórczości

Innymi słowy chodzi o to, że dany gatunek sztuki, wręcz zakłada korzystanie z cudzej twórczości. Takim przykładem w muzyce jest zjawisko samplingu, czyli brania kawałków cudzych utworów i wplatania ich, zazwyczaj w zapętlonej formie, do własnych.

Przykłady negatywne

Obrazki z Google Images

Piszemy artykuł na bloga, ale brakuje nam obrazka – googlujemy i …wstawiamy nasze znalezisko. Nawet jak obrazek pasuje tematycznie do tekstu, ale nie jest w żaden sposób niezbędny dla wyjaśnienia opisanego tematu, nie będzie to prawo cytatu.

Janusze prawa autorskiego

Tak jak podałem w historii na początku – wklejenie kawałka (albo całości) cudzej twórczości, bez „wkładu własnego” i bez uzasadnionego celu wykorzystania, nie jest cytatem.

Dla zobrazowania tego problemu, warto przypomnieć ciekawą akcję rysowniczki Katarzyny Gabrysz znanej szerszej publiczności jako Rynn Rysuje, która taką oto ciekawą grafiką, sprzeciwiła się uporczywemu kopiowaniu jej twórczości przez właścicieli stron na Facebooku.

Źródło: Fanpage Rynn Rysuje

Jest to zmora twórców grafiki – ktoś po prostu bierze, wkleja do siebie, a czasami jeszcze po chamsku wycina z obrazka podpis autora, na co Pani Katarzyna w humorystyczny sposób zwróciła uwagę. Ale będąc szczerym – nawet jeśli podpis autora się ostał, to nadal nie jest to cytat (tak jak cytatem nie było skopiowanie artykułu przez wspominanego Janusza).

Specjalny status memów

Przed chwilą trochę Cię okłamałem, jeśli chodzi o trzy niezbędne warunki prawa cytatu. Ale wybacz mi – to było tylko uproszczenie dla celów dydaktycznych.

Są takie gatunki twórczości które na gruncie prawa autorskiego są uprzywilejowane – są to karykatura, parodia i pastisz, czyli gatunki które są zasadniczo prześmiewcze wobec utworów pierwotnych.

To uprzywilejowanie polega na tym, że jeśli realizujesz takie właśnie cele, to ani nie musisz tworzyć swojego utworu, ani też nie ma znaczenia proporcja, w jakiej pozostaje cytowany utwór do tego, co Ty stworzyłeś/aś.

A co to w praktyce jest ta karykatura, czy parodia?

Np. taki Marcel Duchamp domalował Mona Lisie wąsy. Jakby hipotetycznie istniały prawa autorskie do Mona Lisy (bo wtedy jeszcze prawa autorskiego nie było), to Leonardo nie mógłby się przyczepić.

Żródło: M. Duchamp, L.H.O.O.Q., 1919 — Musée national d’Art Moderne, Paryż

 

Przykład mało praktyczny i biznesowy? Pójdźmy więc dalej – memy.

Nie będę pisał o tym, czym jest mem, bo przecież doskonale to wiesz.

Zazwyczaj mem polega na wykorzystaniu grafiki i dopisaniu krótkiego tekstu, co oznacza że choć może wydawać się to kreatywne, czasami rozśmieszać do łez, to jednak ten krótki tekst, to za mało żeby uznać, że przy wykorzystaniu tego utworu „starego”, stworzyliśmy utwór nowy. Mimo tego, korzystając z uprzywilejowania tego typu „twórczości”, zastosowanie prawa cytatu będzie w pełni uprawnione

Memy są kwestią bardzo biznesową, bo często wykorzystujemy je w komunikacji marketingowej – zwłaszcza, jeśli RTM mamy wpisany do naszej strategii marketingowej. Czasami napotkasz pewnych „delikwentów”, którzy powiedzą Ci, że nie można korzystać z prawa cytatu w celach komercyjnych. Poproś ich o podanie podstawy prawnej takiego twierdzenia – mi jakoś nigdy nie potrafią podać 😊

 Udostępnianie treści z portali społecznościowych

Jeśli jesteś administratorem fanpage na Facebooku i korzystasz z przycisku „udostępnij”, publikując czyjąś treść u siebie, to wprawdzie nie będzie to skorzystanie z prawa cytatu (zazwyczaj), jednak będzie w pełni legalne. Podobna zależność występować będzie na innych platformach społecznościowych i typowych dla nich formach udostępniania cudzych treści.

Dlaczego?

Akceptując regulaminy tych serwisów, użytkownicy publikujący oryginalną treść, zezwoli operatorom tych platform i ich użytkownikom na takie działanie, udzielając swego rodzaju licencji.

Podobnie będzie też z „embedowanymi” filmikami z Youtube na stronach internetowych (tak jak zrobiłem to przed chwilą, jeśli chodzi o film Gargamela).

Jak prawidłowo podać źródło?

Skoro już mamy w miarę poukładane kwestie warunków skorzystania z prawa cytatu, możemy przejść do osławionego podania źródła.

Według ustawy należy po prostu podać imię i nazwisko twórcy oraz źródło. Brzmi dosyć prosto, ale może tu powstać parę wątpliwości.

Co to znaczy podać źródło?

Źródło to inaczej nazwa utworu, jeśli taka istnieje (czyli np. tytuł filmu), oraz miejsce jego publikacji (jeśli takie da się ustalić), zwyczajowo dla artykułu będzie to np. czasopismo w którym się ten artykuł pojawił, a w przypadku artykułu czy filmu w sieci, będzie to adres strony internetowej. I jak jeszcze raz napiszesz źródło w stylu „Internet” albo „google.pl”, to się pogniewamy.

Co w sytuacjach, kiedy nie znamy autora albo jego imienia i nazwiska albo też co gdy posługuje się on pseudonimem?

Jeśli autora nie znamy, pomimo szczerych i rozsądnych działań w celu jego ustalenia (i nie chodzi o wynajęcie detektywa tylko dokonanie prostego researchu), to po prostu wskazujemy, że autor jest nieznany. Jeśli natomiast twórca posługuje się pseudonimem i sam podpisuje tak swoje prace, to nawet jeśli znamy jego imię i nazwisko, to podanie pseudonimu będzie bardziej na miejscu. Zatem komentując filmik wspomnianego już Gargamela, lepiej napisać, że to filmik znanego Gargamela niż Jakuba Chuptysia, co niewielu osobom cokolwiek powie.

Co w sytuacjach, kiedy autorów jest aż za dużo?

Spokojnie – cytując film, nie musisz wklejać napisów końcowych. Samo prawo autorskie mówi, że podanie autora i źródła ma uwzględniać istniejące możliwości  – także te techniczne, w postaci wielkości nośnika, żeby się nie okazało że podanie źródła jest dłuższe niż utwór. Tutaj istnieją pewne ustalone zwyczaje jak np. to że w przypadku filmu podajemy nazwę producenta, czy nazwisko reżysera. Generalnie warto patrzeć na zwyczajowe reguły cytowania jakie mamy np. przy pracach naukowych – jeśli się do nich dostosujemy, to będziemy nawet świętsi od papieża.

Podsumowanie (TL;DR)

  • Z cytatem mamy do czynienia wtedy, gdy zastosowanie cudzego utworu ma określony kontekst: służy nauczaniu, wyjaśnianiu, analizie krytycznej czy wynika z zasad danego gatunku sztuki
  • Aby cytat był cytatem, musi zostać włączony do naszego utworu – czyli sami musimy coś stworzyć, a cytowany utwór lub jego fragment musi pozostawać w takiej proporcji do naszego dzieła, żeby nie było wątpliwości co jest tym „głównym” utworem. Wymóg ten nie dotyczy takich gatunków twórczych jak karykatura, parodia czy pastisz, których przykładem są memy,
  • Pożyczanie sobie cudzych treści, nawet z podaniem źródła to co najwyżej prawo Janusza biznesu, a nie prawo cytatu
  • Jeżeli już cytujesz – podaj imię i nazwisko twórcy oraz źródło.
Product icon
650zł

Interwencja radcy prawnego ws. naruszenia praw autorskich w Internecie

Zero tolerancji dla żerowania na Twojej twórczości (zdjęciach, grafikach, tekstach itd.)! Pomogę Ci to powstrzymać i odzyskać to, co Ci się należy.

sprawdź

Dodaj komentarz

avatar