Ile osób musi być na zdjęciu z eventu, żeby nie trzeba było pytać o zgodę na wykorzystanie wizerunku?

Dodano
2 lata temu
Kategoria
Marketing i Reklama na Legalu, Prawo autorskie i własność intelektualna, Prawo w agencji, RODO,
Ile czytania?
7 min

Z tego artykułu dowiesz się,  jak legalnie wykorzystywać fotografie zawierające wizerunki osób uczestniczących w różnego rodzaju wydarzeniach (festynach, konferencjach, koncertach) oraz jak zwiększyć poziom swojego bezpieczeństwa jako organizatora eventu, jeśli nie da się tego zrobić w pełni legalnie. Zadamy także legendarne pytanie ile osób musi być na zdjęciużeby nie trzeba było zbierać zgód na wykorzystanie wizerunku

Czym jest właściwie wizerunek?

O wizerunku mówimy wtedy, gdy chodzi o wizualne przedstawienie czyjejś postaci w sposób rozpoznawalny dla innych osób, które taką osobę znają. Zazwyczaj będzie tutaj chodziło po prostu o twarz, choć jestem w stanie sobie wyobrazić osoby tak znane, że mają w swoim wyglądzie tak charakterystyczne elementy wyglądu, że bez dokładnego odwzorowania rysów twarzy, każdy domyśli się o kogo chodzi. Przykład poniżej.

A cat that somewhat resembles Hitler

fot. Jérôme Coppée – https://www.flickr.com/photos/pstr/5822361538/

Zatem  w świetle kryterium rozpoznawalności, nie każda fotografia, na której znajduje się czyjaś część ciała będzie stanowiła przedstawienie czyjegoś wizerunku.

Na początku swojej przygody z vlogowaniem, jeszcze w poprzedniej firmie, pewna koleżanka, zobaczyła, że chodzę z kamerą i kręcę sobie „przebitki” do vloga. Jako, że niezbyt mnie lubiła, bardzo dosadnie i w niezbyt miłym tonie zaznaczyła, że nie życzy sobie, aby jakakolwiek część jej ciała znalazła się na filmie. Bała się bowiem, że na filmie znajdzie się fragment jej ręki. Uszanowałem jej prośbę, choć w świetle powyższego, wcale nie musiałem. Oczywiście zero złośliwości – to tylko przykład dla celów dydaktycznych 🙃

Warto też wspomnieć, że wizerunek nie zawsze musi oznaczać fotografię, czy film (bo może to być np. rysunek), jednak w ściśle eventowym kontekście, raczej nic innego nie będzie Cię interesować.

Co do zasady – zgoda!

Jeśli z mojego nudnawego artykułu, miałbyś/miałabyś zapamiętać tylko jedną rzecz, to niech to będzie to co napiszę poniżej.

To, że w przypadku chęci rozpowszechnienia wizerunku, musimy pytać o zgodę, jest ZASADĄ A NIE WYJĄTKIEM. Zatem jeśli zastanawiasz się, czy możesz czyjś wizerunek opublikować, to najpierw sprawdzasz, czy istnieje przepis który daje Ci możliwości pominięcia pytania o zgodę, a jeśli go nie ma – musisz o nią zapytać.

Jak uzyskać ważną zgodę?

Są dwa podstawowe warunki.

Po pierwsze – umiej udowodnić.

Musisz być w stanie udowodnić, że zgodę odebrałeś/aś. Nie oznacza to jednak konieczności pobierania zgód pisemnych. Dopuszczalna jest każda możliwa forma, w tym także:

  • wiadomość e-mail,
  • wiadomość na komunikatorze,
  • zgoda dorozumiana (czyli sytuacja, której kontekst jednoznacznie wskazuje na to, że ktoś na określony sposób wykorzystania wizerunku się zgadza.

Tylko proszę Cię – nie szarżuj z tą zgodą dorozumianą. Pamiętaj, że także tutaj musisz być w stanie udowodnić, że zgodę odebrałeś/aś. Np. samo pozowanie do zdjęcia nie jest wyrazem takiej zgody, ale aktywna i nagrana wypowiedź do kamery już może.

Po drugie – zgoda zgodzie nie równa.

Musisz być też w stanie udowodnić, na jaki kontekst rozpowszechniania jej wizerunku, zgodziła się dana osoba. Czym innym będzie zgoda udzielona przez uczestnika wydarzenia X dla celów jego promocji na Facebooku, a czym innym zgoda na zilustrowanie reklamy serwisu ze słynnymi „gorącymi mamuśkami w twojej okolicy”. A może to przecież dotyczyć tego samego zdjęcia. Łatwiej będzie Ci na pewno udowodnić na co dana osoba się zgodziła, gdy zgodę utrwalasz – tj. na piśmie, czy też elektronicznie. Będzie do zdecydowanie trudniejsze, gdy korzystasz ze zgody dorozumianej.

To co napisałem to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o temat zgód na rozpowszechnianie wizerunku. Kiedyś rozwinę temat w odrębnym tekście.

Publikacja wizerunku, czyli co?

Zwróć uwagę, że mówiłem o publikowaniu wizerunku, czyli w prawniczym języku „rozpowszechnianiu” – chodzi tu o sytuację,  kiedy umożliwiamy zapoznanie się z wizerunkiem niezamkniętemu kręgowi osób – czyli hipotetycznie nie wiemy, kto może ten wizerunek zobaczyć. Natomiast samo utrwalenie wizerunku, czyli zrobienie zdjęcia, nie jest w ogóle przedmiotem zainteresowania prawa autorskiego, gdzie przepisy o wizerunku się znajdują.

Szczegół całości. Kiedy zgody zbierać nie trzeba?

Wyjątkiem od obowiązku uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku jest sytuacja, w której publikujemy wizerunek osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. I wyjaśnienie tego, jak rozumieć ten cały „szczegół całości”, to właściwie clue tego wpisu.

Na pewno nie należy fetyszyzować tej przykładowej listy sytuacji, gdy mamy do czynienia ze „szczegółem całości”. Są tacy, którzy rozważają jaka jest relacja pomiędzy „publiczną imprezą”, a imprezą masową. Oni zdecydowanie tracą czas, bo jak już powiedziałem, to tylko przykłady.

Liczy się to, czy w przypadku usunięcia wizerunku tej postaci, w odniesieniu do której chcemy uniknąć pytania o zgodę, zmieni się charakter zdjęcia czy filmu, jego kompozycja.

„No to powiesz w końcu, ile musi być tych osób na zdjęciu, żeby nie trzeba było zbierać zgód?”

Twój mózg w trakcie czytania tego artykułu

I tutaj muszę przyznać się do świadomego clickbaitu w tytule wpisu, bo… nie odpowiem Wam na to pytanie. Bo nie wiem. Ale nie tylko ja. Bo nikt tego nie wie, a jak ktoś twierdzi, że wie to gada głupoty. Bo takiej liczby po prostu nie ma.

Niestety – każdorazowo trzeba badać, czy jak wytniemy osobę X ze zdjęcia, to zmieni się zasadniczo jego kompozycja. Jeśli się zmieni, bo osoba X jest na tym zdjęciu po prostu ważna, to choćby 50  osób na zdjęciu było, to nie można mówić o tym, że ktoś jest „szczegółem całości”.

Takim sztampowym przykładem tego, kiedy możemy mówić o „szczególe całości” jest zdjęcie klasowe, czy przypadkowy przechodzień w kadrze filmu, na którym z resztą nie skupia się kamera. Coś organizatorom eventów jest to w stanie powiedzieć, ale jeszcze jest multum niewiadomych i na pewno nie jest to tak prosta odpowiedź jak owe „ile osób musi być na zdjęciu”. Bo wiadomo, że przede wszystkim najbardziej atrakcyjne w relacjonowaniu eventów będą pojedyncze osoby, ich interakcje, emocje, a nie tłum.

Fotorelacje

Zadajmy sobie zatem bardzo praktyczne pytanie.

Czy w przypadku fotorelacji z eventów, można pojedyncze fotografie traktować jako część pewnego zbioru i w tym kontekście, postrzegać nawet portretowe zdjęcie, jako część całej fotorelacji.

Niestety sądy mówią, że trzeba badać pojedyncze zdjęcia, co nam dosyć mocno psuje szyki. Jednak ja Was z taką odpowiedzią nie zostawię. Może to nie do końca „poprawne” co powiem, ale do prawa trzeba podchodzić czasami jak do zarządzania ryzykiem. Zastanowić się, jakie to ryzyko jest, jakie będą jego konsekwencje i jak możemy te ryzyko i konsekwencje zmniejszać. I takich podpowiedzi Wam właśnie udzielę.

Praktyczne sposoby ograniczania ryzyka prawnego

Regulamin wydarzenia

Po pierwsze, w regulaminie wydarzenia, w ogłoszeniach, można zawrzeć informację że będzie robiona fotorelacja w celu publikacji w Internecie, zaś odwiedzający domyślnie się na to godzą. Masz wtedy na co się powołać, jak ktoś się „przyczepi”, bo ludzie często odpuszczają, gdy pokaże im się, że sami się na coś zgodzili (choćby nieświadomie). Zaznaczyć jednak muszę, że nie jest to moim zdaniem ważnie wyrażona zgoda, bo ktoś kto chce uczestniczyć w wydarzeniu, jest zmuszany do jej wyrażenia.

Jeśli jednak chcesz się w takie rzeczy bawić, to aby w ogóle miało to sens zadbaj, aby ten „regulamin” został poprawnie ustanowiony tj. aby w przypadku, gdy to możliwe, doręczyć go uczestnikom. Gdy nie jest to możliwe z przyczyn praktycznych zadbaj, aby aby istniała rzeczywista możliwość zapoznania się z nim.

Łatwy sprzeciw

Warto  dać naszym „obiektom zdjęciowym” łatwą możliwość wyrażenia swojego niezadowolenia i dostarczenia łatwo dostępnej informacji, w jaki sposób mogą poprosić o usunięcie zdjęcia, co my bez zbędnych pyskówek wykonamy. Szybkie zaspokojenie żądania najczęściej sprawi, że emocje szybko opadną.

A co jak się nie uda?

Gdyby oba „bufory” zawiodły, to takiej sobie nie do końca będzie opłacało się iść do sądu po zapewne symboliczne zadośćuczynienie. Podkreślam jednak – pamiętaj, że to co opisałem wyżej, to rozwiązania obarczone pewnym ryzykiem, zwłaszcza gdy ktoś będzie umiejętnie chciał wykorzystać do tego przepisy RODO – uważam jednak, że to ryzyko jest relatywnie małe.

Kiedy na pewno nie uciekniesz od zgody?

Pogódź się jednak z koniecznością odebrania jednoznacznej zgody, jeśli fotek chcesz używać do innych celów, niż informowanie o wydarzeniu, które miało miejsce – np. gdy planujesz z jakiegoś zdjęcia zrobić baner do reklamy kolejnej edycji wydarzenia. Bo celem przepisu wprowadzającego wyjątek od obowiązku uzyskania zgody pt. „szczegół większej całości” w przypadku wydarzeń, jest nazwijmy to „sprawozdawczość” i nie powinno się poza to wychodzić.

Z mojego własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że w analogicznej sprawie moja klientka była, wściekła, że jej zdjęcie ozdabiało landing page do sprzedaży szkolenia, w którego poprzedniej edycji uczestniczyła. Niestety organizator miał pecha, bo klientka była bardzo niezadowolona z jego jakości. Dzięki mojej pomocy, uzyskała zadośćuczynienie w wysokości 2000 zł i zwrot kosztów procesu. Nie jest to powalająca kwota, ale z perspektywy organizatora, na pewno już nie symboliczna.

A co z RODO?

Na sam koniec – pamiętać musicie, że wizerunek musi być też rozpatrywany jako dana osobowa. I o ile ja nie jestem z tych, którzy uważają, że jak prawo autorskie pozwala nam wykorzystywać wizerunek – czy to na podstawie tamtejszej zgody, czy jako „szczegół całości”, to powinno się zbierać jakąś osobną zgodę na gruncie RODO, to trzeba jednak pamiętać o polskim fetyszu w zakresie ochrony danych osobowych, czyli obowiązku informacyjnym. Musimy poinformować w dostępnej formie osoby, których wizerunki będziemy utrwalać o fakcie przetwarzania ich danych i szeregu praw z tym związanych.

Jako, że wymienianie wszystkich informacji, które należy tam podać, będzie śmiertelnie nudne, to subskrybenci mojego newslettera dostaną po prostu przykład noty informacyjnej, którą ja bym umieścił, gdybym organizował szkolenie, z którego potem chciałbym umieścić fotorelację na swojej stronie internetowej. Jeśli jeszcze nie jesteś zapisany na mój newsletter, to zrób to w ciągu najbliższych dwóch tygodni od publikacji artykułu i też taki wzór dostaniesz. Jeśli trafisz na ten artykuł później, a też być chciał/a, napisz do mnie prośbę na piotr@piotrwodkowski.pl

Podsumowanie (a.k.a. TL;DR)

Chcąc bezpiecznie wykorzystywać wizerunki uczestników wydarzeń, pamiętaj o poniższych rzeczach.

  1. O wizerunku możemy mówić dopiero wtedy, gdy dany „obiekt” jest dla innych osób rozpoznawalny. Zazwyczaj będzie chodziło o twarz.
  2. Zasadą prawa autorskiego jest to, żeby aby móc opublikować czyjś wizerunek, to trzeba uzyskać od tej osoby zgodę. Wszystko inne to wyjątki.
  3. Nie jest tak łatwo uzyskać ważną zgodę na publikację wizerunku. Trzeba umieć udowodnić, że dana osoba ją wyraziła i była świadoma kontekstu, w jakim wizerunek zostanie wykorzystany.
  4. Można uniknąć pytania o zgodę, jeśli dana osoba jest na zdjęciu szczegółem całości tj. jej usunięcie zasadniczo nie wpłynie na kompozycję zdjęcia. Niestety nie ma magicznej odpowiedzi na pytanie „ile osób musi być na zdjęciu, żeby nie trzeba było pytać o zgodę”.
  5. Niestety sądy uważają, że fotografia pojedynczej osoby w kontekście szerszej fotorelacji, nadal nie jest „szczegółem całości” i wymaga uzyskania zgody. Jeśli mimo to chcesz takie fotografie publikować bez zgody, możesz ograniczyć ryzyko problemów, jeśli poczynisz odpowiedni zapis w regulaminie wydarzenie oraz dasz łatwą możliwość sprzeciwu wobec publikacji wizerunku.
  6. Nie uciekniesz od obowiązku uzyskania zgody, gdy chcesz zdjęcia z wydarzenia wykorzystać dla innych celów, np. promocyjnych (np. baner reklamowy do promowania przyszłych edycji). Korzystanie z przepisu o „szczególe całości” w kontekście wydarzeń, ma na celu informowanie o wydarzeniu, które się odbyło.
  7. Wizerunek to także dana osobowa w świetle RODO. Zadbaj o to, aby „obiekty zdjęciowe” dostały informację o przetwarzaniu ich danych osobowych

Product icon
650zł

Interwencja radcy prawnego ws. naruszenia praw autorskich w Internecie

Zero tolerancji dla żerowania na Twojej twórczości (zdjęciach, grafikach, tekstach itd.)! Pomogę Ci to powstrzymać i odzyskać to, co Ci się należy.

sprawdź

Dodaj komentarz

avatar